Opowiadania i komiksy
Zapach
Powietrze pachnie egzotycznymi przyprawami. Wiatr porywa i przenosi zapachy aż tutaj, do mojej niewielkiej oazy, w której zdecydowałem się dziś odpocząć. Powykręcane, wymęczone słońcem drzewko daje nikły cień, ale ja – podobnie jak ono – jestem przyzwyczajony do gorąca panującego wokół. Unoszę nieco głowę, węsząc.
Jerozolima zawsze wydawała mi się z daleka niezwykle dostojna. Gdy tylko mogłem, obserwowałem ją całymi dniami. Otaczały mnie wtedy odległe odgłosy zwierząt i ludzi, ich echa, czułem – jak dziś – zapach orientalnych przypraw, przyjemny, choć nieco ostry. Spod zmrużonych powiek oglądałem niewielkie karawany znikające w bramach, sylwetki pojedynczych ludzi krążących na pozór bezmyślnie. Ludzi, z którymi nigdy nie zamienię słowa; osoby, które nigdy nie poznają mojego imienia.
Poczułem klepnięcie w ramię, ale nie obejrzałem się; kątem oka patrzyłem jedynie jak podobny mi mężczyzna siada wygodnie, dużo bardziej rozluźniony niż ja, opuszczając nogi z urwiska. Przez chwilę nie odzywamy się, dopiero później mój sobowtór uderza lekko dłonią w suchą ziemię, wzbijając obłoczek kurzu. Spogląda na mnie – ma nieco wyzywający, butny wzrok – i mówi sycząco:
- Nic nie jest prawdziwe.
Nie odpowiadam.
*
Temperatura opada a powietrze robi się lżejsze, gdy stajemy przed bramą Jerozolimy. Ubrani w proste, ciemne i zgrzebne szaty, z ogorzałymi od słońca i gorącego wiatru twarzami z łatwością możemy podawać się za kupców. Pod workowatymi ubraniami wciąż kryjemy sztylety, choć nie dodają nam one animuszu – raczej nas określają. W świecie gdzie nic nie jest prawdziwe, rozpaczliwie trzymamy się raz wpojonych nam symboli. Chłodny dotyk i ciężar smukłego sztyletu na udzie jest jednym z nich i choć zarówno ja jak i Nazim wiemy, kim jesteśmy, oboje skrupulatnie sprawdzamy, czy ostrza są na swoich miejscach.
Ruszamy. Co jakiś czas patrzymy na siebie i zaraz uciekamy wzrokiem – czujemy się nadzy i odarci ze wszystkiego. Nawet zwyczajowy dobry humor mojego przyjaciela gdzieś znika, gdy przechadzamy się spokojnie wąskimi uliczkami, rozglądając uważnie. Poznajemy to miasto na nowo, angażując do tego wszystkie zmysły. Dłonie dotykają chropowatych kamieni, wzrok w ułamku sekundy skupia się na najmniejszym ruchu; na targu spędzamy godziny, wdychając zapachy i próbując owoców. W końcu kupujemy parę i odchodzimy.
Siadamy na wąskiej ławce. Gdzieś niedaleko szumi woda, jakaś kobieta woła chyba swoje dzieci, słyszymy głośne przekleństwa poganiacza wielbłądów. Nazim wgryza się w owoc tak silnie, że sok spływa mu po brodzie i kapie na szaty. Robi się dużo chłodniej.
Chłonę Jerozolimę i jak zawsze jestem zaskoczony tym, jak bardzo różni się ona od tego, co widzę za dnia, siedząc daleko, na urwisku, czując tylko rozmyte zapachy. Wiatr złośliwie poddaje mi tylko najwspanialsze aromaty, zupełnie ignorując zapach ludzkiego i zwierzęcego potu, uryny i krwi. Opieram głowę o chłodną już ścianę i zamykam oczy, wciągając do płuc zatęchłe powietrze.
*
Czym pachnie Jerozolima? – pyta Nazim, gdy siedzimy razem, patrząc na panoramę.
- Słodyczą owoców i perfum – odpowiadam od razu, bez zastanowienia. – Nie czujesz?
Oboje mamy po dwadzieścia trzy lata; nasze twarze są ukryte pod szarymi kapturami nowicjuszy. Asasyn który nam towarzyszy jako przewodnik, lider i nauczyciel, z pozoru nie zwraca na nas uwagi. Nie wtrąca się dopóki nie zaczynamy z Nazimem przekomarzać się z pasją, a potem szykować do udawanej bójki, zupełnie jak małe kocięta, które ćwiczą. Ucisza nas jednym spojrzeniem i mówi:
- Nic nie jest prawdziwe.
*
Jestem Asasynem.
Jestem Widzący.
Jerozolima pachnie kwieciem i winem i kłamstwem i grzechem i krwią.
Autor: Ashe
Data dodania: 15.06.2010
Komentarze
1. severus7 (severus7@o2.pl) - 20.07.2010, 01:26
Swietne opowiadanie, naprawde najlepsza amatorska historiajaka czytalem. Gratulacje dla autora!
2. gnidka (yoruichi10@o2.pl) - 28.08.2010, 21:09
To opowiadanie jest bardzo interesujące.
3. dom - 03.10.2010, 23:25
chylę czoła.
4. ja3 - 03.01.2011, 21:44
Naprawdę ciekawe, bardzo dokładny i obszerny opis przeżyć. Naprawdę porywa.
5. Altair - syn niczyj - 13.02.2011, 19:23
baardzo fajne














