Konkurs z Jawnymi Snami

Facebook – nowa platforma gier?

Facebook opętał... a przepraszam, opanował świat. Można by powiedzieć, że masowa histeria na jego punkcie już się skończyła, jednak jego popularność nie słabnie. Wiadomości, galerie wszystko to jakość przyciąga do niego coraz więcej użytkowników. Jednak Facebook posiada jeszcze jedną cechę: całą rzeszę różnych śmiesznych lub nie aplikacji, ze specjalnym naciskiem na gry. Ciężko określić czy większość osób grająca w ie robi to dla przyjemności, czy dla zabicia czasu podczas czekania na komentarze do świeżo wstawionych fotek. Ale fakt pozostaje faktem: gierki z Facebooka przyciągają tych, których normalnie sam portal by nie zdobył.

FarmVille

Wszystko zaczęło się od znanego FarmVille. Banalnej gierki z bajkową grafiką, która przyciągnęła rzesze fanów i wywołała międzynarodowy szał.

Oczywiście, nie była to pierwsza gra, która pojawiła się w tym portalu, aczkolwiek niewątpliwie pierwsza, która wywołała tak wielki odzew. U szczytu jej popularności, można było, stojąc w kolejce w supermarkecie, czuć się niczym w malutkim spożywczaku na dalekiej wsi. Te opowieści o ilości wychodowanej kukurydzy, o ilości koni, które się narodziły. Zupełnie jakby nagle wszyscy miastowi zapragnęli powrotu do natury i zatęsknili do czasów, gdy 70% ludności pracowało w polu, bo z czegoś żyć musiało.

Sama gra specjalnie trudna nie jest. Stawia się kwadratowe fragmenty pola, kupuje zwierzęta, jak na przykład owce białe, czarne i różowe (Czemu różowe? Toż zagadka.), a potem przychodzi czas zbioru plonów. I tak w kółko, starając się przy tym by zarobić jak najwięcej pieniędzy, żeby na przyszły rok zakupić więcej krów, itd. Wszystko to okraszone jest, jak już wspominałam, dość prostą, bajkową grafiką. Gdyby ktoś mi przedstawił projekt tej gry, nie uznałabym jej za fenomen. Cóż, jednakże bardzo bym się pomyliła, skoro swego czasu pojawiały się newsy o tym, jak dwunastolatek narobił rodzicom wielotysięcznego długu, kupując dodatki do tej gry. Jest to wręcz niewyobrażalne.

Na szczęście wszystko to działo się już jakiś czas temu. FarmVille może zapomnieć o swej dawnej popularności, choć graczy wciąż mu nie brakuje. Widać miastowym znudziło się kopanie dołków pod grządki i postanowili wrócić do swych ciepłych i pełnych spalin miast. A może to mieszkańcy okolicznych wsi pragnęli zobaczyć jak żyje miasto? W każdym bądź razie popularność CityVille zaczęła rosnąć.

Gra ta, sama w sobie, od poprzedniczki praktycznie niczym się nie różni, z tym wyjątkiem, że tu zamiast obsiewać pola, budujemy domki, do których wprowadzają się mali mieszkańcy, wyjawiający się nagle z tajemniczej ciężarówki. Nawet tematycznie nawiązuje do farmy, bo jak widać na załączonym obrazku z początkowego stadium gry, nasze miasto jest zaopatrzone nawet w stodołę! Gra daje nam jasno do zrozumienia: cywilizacja idzie naprzód, wieś przekształca się w miasto. I proszę! Oto mamy nie tylko bajkową gierkę, ale także grę edukacyjna, pozwalającą nam dowiedzieć się co nieco o tym, jak ten świat się rozwija. Ach ten geniusz twórców.

CityVille

Jakiś czas temu pojawiła się jeszcze jedna gra o podobnej, społecznej tematyce, która swoją nazwą powinna przyciągać fanów tej serii, a odpychać jej przeciwników. W teorii przynajmniej, bo patrząc na rankingi, przyciąga i jednych, i drugich. Tak, oczywiście, że mowa o The Sims Social.

Assassin's Creed II

Ta wersja nie tyle przypomina główną grę, co raczej jej mocno uproszczoną wersję na komórkę. Ze względu po prostu na wygląd całego interfejsu. Przy czym, chociaż pierwowzór na PC jeszcze jakikolwiek sens miał, ta odnoga serii już go nie posiada. Twój sim spotyka się z simami twoich znajomych... Nie lepiej i łatwiej byłoby spotkać się po prostu w realu? Zresztą, powoli mi się zaczyna zdawać, że grę te powinni przemianować na HypokriteVille, ewentualnie H-Factory, bo po prostu wśród użytkowników tej aplikacji aż gęsto jest od hipokrytów. Ile to razy się słyszy w realnym świecie, od każdej możliwej osoby, że ona „uważa Simsy za najbardziej bzdurną grę”. A potem wchodzisz na Facebooka, by sprawdzić wiadomości i co widzisz? „NN gra teraz w The Sims City”. Ach, ciężkie przypadki.

Szczęśliwie nie są to jedyne gry na „fejsie”, czasem można znaleźć coś bardziej sensownego... albo i nie. Choć właściwie wszystko jest lepsze od tych trzech powyższych. W każdym bądź razie roi się tam także od gier typu dość popularnego Zombie Slayer, w którym zależy pozbywać się wspomnianych zombie za pomocą np. aktówki. Pojawiają się gry na podstawie seriali (choćby Spartacus: Gods of Arena), na podstawie klasyków (np. Heroes: Might nad Magic) i całe rzesze innych. Przejrzenie i wypróbowanie ich wszystkich zabrałoby pewnie więcej czasu niż wynosi przeciętne ludzkie życie. Spora część to tak naprawdę tylko reklamówki oryginalnych produktów. Bez wahania, można by do tej grupy zaliczyć właśnie The Sims Social, Project Legacy i Assassin's Creed Revelations: Path to Revelations , które w jeden lub drugi sposób mają częściowo chociaż zaprezentować fabułę produktu i zachęcić do kupna. Ewentualnie zawsze znajdzie się grupa osób grająca w nie, ze względu na to, że po prostu są fanami serii. I biznes gier na Facebooku się kręci.

Co więcej, nie wszystkie te gry tak naprawdę są robione na potrzeby Facebooka, część z nich to zwykłe gry przeglądarkowe, ściągnięte z innych stron, a które były na tyle popularne, że się nimi zainteresował. Idealnym przykładem tego jest pojawienie się RobotUnicorn Attack, który od razu został fenomenem wśród całego mojego otoczenia. Bieganie tęczowym jednorożcem i rozbijanie gwiazdek nagle stało się niesamowitym hitem. Ludzie ściągali to na komórki, chwalili się coraz wyższymi wynikami. A czy ktoś pamiętał, że tę grę można było znaleźć wcześniej na setce innych stron? Mało kto, w rzeczywistości. Kiedy ja już dawno o niej nie pamiętałam, inni dopiero się o niej dowiedzieli zupełnie jakby inne strony nie istniały i jakby liczyło się tylko to, co daje Facebook.

Assassin's Creed II

Cóż, popularność gier z Facebooka przychodzi i odchodzi. Żadna już nie powtórzy raczej wyczynu FarmVille. Jednak ogółem, ilość osób grających w nie, nie maleje jakoś specjalnie. Co więc jest w nich takiego niezwykłego, że ludzie wolą je od zwykłych gier przeglądarkowych. Odpowiedź jest dość banalna: są z Facebooka. A rozwijając: portal, będący teraz jednym z najpopularniejszych, dał tym „graczom” możliwość natychmiastowego przekazania setkom osób swojego wyniku, co jak widać przyciąga wiele osób. Biorąc choćby pod uwagę wspomniana grę o jednorożcu, właśnie ta opcja przesłania wyniku i w ten sam sposób wezwania znajomych do prób pobicia go, jest jedyną różnicą między jej wersją „Facebookową” a wersją ze „zwykłych stron”. Sądząc po obecnym rozwoju sytuacji, pozostaje tylko czekać, aż „fejs” stanie się równie ważną platformą do gier, niczym konsole i komputer. Możemy już zacząć nasz sprzęt wyrzucać. Po prostu już, za sprawą swej bujnej wyobraźni, słyszę te pasjonujące rozmowy graczy przyszłości:

– Grałem wczoraj osiem godzin w Assassin's Creed! Niezła jatka była!

– O, a na jakiej platformie grasz? Na konsoli czy PC?

– Co? Na takich starociach miałbym grać? Phi, ja gram na Facebooku.

Miejmy tylko nadzieję, że era gier z opisem „Platforma: Facebook” nie nadejdzie.



Autor: h-el
Data dodania: 03.12.2011

Komentarze

Pokaż wszystkie komentarze (0)

Nick*: E-mail: Treść*: Czy jesteś botem? (Proszę zaznaczyć "Nie")
TakNie