
21.12.2012 i dalej
21.12.2012 i dalej
Stało się. Templariusze opanowali umysły miliardów ludzi. Tylko ostatni Asasyni pozostali poza ich kontrolą. Teraz najważniejsze dla nich było zniszczenie satelitów Abstergo. Zabijali każdego, kto im w tym przeszkodził. Nie okazywali litości.
Pewnego razu, gdy przebywali w Moskwie, spotkali bardzo starą kobietę.
- To wy - odezwała się do Asasynów - To wy jesteście tymi, którzy chcą ich pokonać.
- Kim pani jest? Co pani o nich wie? - zapytał jeden.
- Oni są potężni, lecz wy ich powstrzymacie.
- Tak. Odpowiedzą za swe czyny. Wie pani, gdzie oni są? - odpowiedział drugi.
- Idźcie do Rzymu. Tam znajdziecie odpowiedzi na swe pytania. - Po tych słowach kobieta zniknęła. Asasyni wyruszyli więc do Rzymu. Kiedy tam dotarli, oniemieli ze zdziwienia. Miasto zostało zrównane z ziemią. Nie ostał się kamień na kamieniu. Wszędzie walały się ciała poległych w obronie swego miasta.
- No i co teraz? Ta kobieta kazała nam tu przybyć. Ale po co? Tu nic już nie ma. - odezwał się jeden z Asasynów.
- Nie wiem, ale wiem na pewno, że musimy pokonać Templariuszy. Rozbijemy tu obóz na noc, a rano ruszymy w dalszą drogę. - odpowiedział mu drugi.
Jak powiedzieli, tak zrobili. W nocy ktoś zaczął chodzić po ich obozie. Gdy go zauważyli zaczął uciekać. Asasyni rzucili się za nim w pogoń. Pojmawszy go, okazało się, że to jeden z Templariuszy.
- Ty gnido. Coście tu zrobili? - zaczął go pytać jeden z Asasynów.
Lecz ten mu tylko odpowiedział.
- Z wami też to się stanie. Nie unikniecie tego Asasyni.
Templariusz napluł jednemu z nich w twarz, a ten wbił mu ukryte ostrze w gardło.
- Co ty zrobiłeś. Teraz niczego się nie dowiemy.
- Wybaczcie.
- Cicho! Patrzcie tam. - wskazał na północ trzeci - Widzicie to światło?
- Tak. Jest coraz silniejsze. Chodźmy tam.
Gdy tam dotarli, okazało się, że wydobywa się ono z ruin Panteonu. Postanowili dokopać się do źródła.
Kiedy się dokopali, nie wierzyli własnym oczom. To było Rajskie Jabłko.
- Nie. To niemożliwe.
- Ale jak?
Wtedy ukazała się im kobieta, którą spotkali w Moskwie.
- Mówiłam wam, że znajdziecie tu odpowiedź na swoje pytanie. No dalej użyjcie go. Odnajdźcie i zniszczcie zło, które opanowało świat.
Po tych słowach znowu zniknęła, a Asasyni bez chwili wahania użyli Jabłka, by odnaleźć główną siedzibę Templariuszy. Ukazała się przed nimi mapa świata, a na niej zaznaczony punkt na Półwyspie Iberyjskim. Po dokładnym przyjrzeniu się, Asasyni spostrzegli, iż ten punkt to Madryt.
Niestety Asasyn trzymający Jabłko, cofając się do tyłu potknął się i upuścił Fragment Edenu. Mapa zniknęła, ale oni wiedzieli gdzie iść. Wyruszyli więc do stolicy Hiszpanii. Długo podróżowali, lecz po kilku dniach byli już w Madrycie. Od razu rzucił im się w oczy wysoki budynek z flagą Abstergo.
- To już tu. Zaraz odbędzie się finałowa bitwa. Oni są potężni, ale to my zwyciężymy.
- Do boju! - krzyknęli chórem i pobiegli w stronę głównej siedziby Templariuszy.
Wbiegli do budynku i od razu rzuciły się na nich setki żołnierzy Templariuszy. Asasyni zabijali jednego po drugim. Po długiej walce zabili wszystkich. Potem pobiegli na najwyższe piętro, gdzie znajdował się panel sterowania satelitami oraz dowódca Templariuszy. Gdy tam dotarli, ujrzeli Mistrza Templariuszy, a za nim armię jego najlepszych ludzi, liczącą pół tysiąca. Nagle odezwał się do nich:
- A więc pokonaliście moich słabszych żołnierzy, lecz tu zakończycie swe marne żywoty. Na nich! Zniszczcie ich!
Asasyni użyli Fragmentu Edenu. Dzięki niemu pojawili się przed nimi najwięksi wojownicy, jacy chodzili po tej ziemi - Altair oraz Ezio. Nie mogli w to uwierzyć. Walczyli ramię w ramię z legendarnymi Asasynami. Pokonali templariuszy. Altair i Ezio zniknęli. Jeden z nich został ciężko ranny w prawe ramię. Jeden z nich został z rannym Asasynem i próbował dezaktywować satelity. Natomiast trzech z nich poszło walczyć z Mistrzem Templariuszy. Znaleźli go na dachu. Nie miał już ludzi. Był sam.
- Poddaj się. Jest trzech na jednego.
- Nigdy. Nie macie szans.
- Do ataku. Na niego.
Zaczęli walczyć. Asasyni ledwo dawali radę. Jeden zginął. Mistrz Templariuszy przebił mu serce mieczem. Pozostali atakowali na oślep. Templariusz zabił kolejnego. Ostatni nie dał za wygraną. Zaatakował go ukrytym ostrzem. Templariusz martwy padł na ziemię.
- Spoczywaj w pokoju.
Asasyn wrócił do pozostałych dwóch. Na szczęście udało im się rozbroić satelity. Miliardy osób odzyskało rozum. Asasyni zostali okrzyknięci bohaterami, a o Templariuszach słuch bezpowrotnie zginął.
Koniec.
Autor: Mokrzan
Data dodania: 05.10.2011














