konkurs15

List do Sofii #10

Najdroższa.

Jeśli to czytasz to prawdopodobnie już nie żyję. Jednak niczego nie żałuje. Począwszy od moich szczenięcych lat, gdy interesowała mnie tylko zabawa. To wtedy po raz pierwszy się zakochałem. Nie było to zwykłe zauroczenie, ale prawdziwe uczucie. Byłbym pewnie szczęśliwy gdyby nie zdrada, której doświadczyłem. Wielki spisek przeciw mojej rodzinie. Zamordowano mojego ojca oraz braci. Wtedy poprzysiągłem zemstę. W tym czasie nie żyłem z dnia na dzień, nawet nie z minuty na minutę, tylko od morderstwa do morderstwa. Ci których zabijałem zasłużyli na to po stokroć, a jednak z każdym nowym celem czułem, że zaczyna mnie to męczyć. Zostałem wtajemniczony we wszystkie sekrety zakony Asasynów. Nie wiem jak ale stałem się prawdziwym Asasynem. Zaczęła mnie interesować moc jabłka, pragnąłem siły. Gdy został mi już tylko Rodrigo Borgia, oszczędziłem go. Dostałem niejasną wizję, miałem tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.

Myślałem, że to już koniec moich rozterek, mogłem spokojnie doczekać kresu moich dni u wuja Mario. Lecz los znów ze mnie zakpił. Borgia zaatakowali willę, zabili wiele dobrych ludzi, w tym mojego wuja. Ogarnęła mną wściekłość. Raz jeszcze musiałem wkroczyć na ścieżkę Asasyna. W Rzymie zniszczyłem rodzinę papieską. Nie byłem już tak młody jak niegdyś, zapragnąłem wiedzy. Wtedy to przypomniałem sobie o Bibliotece Altaïr'a. Rozpocząłem poszukiwania. Tak trafiłem do Konstantynopola zwanego też Istanbul przez Turków. W tym czasie poznałem Ciebie. Wiedziałem, że jest to prawdziwa miłość. To ty nadałaś memu życiu sens. Niedane mi było tego powiedzieć, ale to dzięki Tobie odnalazłem spokój. Wiem, że nie było Ci łatwo i przepraszam, przepraszam za to co musiałaś wycierpieć przez to, że bezmyślnie wciągnąłem Cię w tę wojnę. Wiedz, że nie chciałem tego, ale i nie żałuje. Gdyby nie to może nie stało by się to, co się stało.

Musisz pamiętać, że to Ty byłaś "tą jedyną", chociaż kochałem Cristinę, to Ty dla mnie zawsze nosiłaś to miano. Przynajmniej spełniło się moje marzenie: mogłem umrzeć w moim rodzinnym mieście, mogłem umrzeć w mojej Florencji. Długo myślałem nad treścią tego listu ale to naprawdę dla mnie trudne. Miałem udane życie, trudne ale udane.

Na zawsze twój,
Ezio.



Autor: ReboRn
Data dodania: 12.01.2012

Komentarze

Pokaż wszystkie komentarze (0)

Nick*: E-mail: Treść*: Czy jesteś botem? (Proszę zaznaczyć "Nie")
TakNie