konkurs15

List do Sofii #12

Konstantynopol,27.12.1511

Najdroższa Sofio.

W liście tym chciałbym ci wyznać jak wiele dla mnie znaczysz. Gdy byłem młodzieńcem miałem jedną ukochaną miała na imię Cristina Calfucci, poznałem ją w roku 1476 we Florencji - moim rodzinnym mieście.

2 lata później spotkałem ją ponownie, lecz ona była już zaręczona. Uratowałem jej męża z rąk ludzi, którym był winny pieniądze i upewniłem się, że będzie o nią dbał. Oh Sofio tyle lat minęło a ja nadal pamiętam tamte czasy. Od tamtej pory nie widziałem się z nią 8 lat, przez tamten czas wiele się wydarzyło, ale nie chcę Cię zanudzać całą historią mojego życia. Kolejne nasze spotkanie odbyło się w czasie karnawału w Wenecji, tam wyznała mi, że nigdy nie chciała ożenić się z Manfredo, ale być razem ze mną. Gdyby nie ta moja ciągła ucieczka to może było by inaczej. Jednak ostatnie moje spotkanie z Cristiną odbyło się w roku 1498 kiedy to zaatakowali ją ludzie Savonaroli, udało mi się ją odbić z ich brudnych łapsk, ale chwile po tym Cristina zmarła na mych rękach.

Od tamtej pory droga Sofio moje serce zostało doszczętnie złamane, nie mogłem po prostu uwierzyć, że osoba, na której mi aż tak zależało i którą tak mocno kochałem skonała tak nagle i niespodziewanie na mych rękach. Nie wiedziałem co począć najdroższa, przez wiele lat do nikogo nie czułem takiej miłości jak właśnie do Panny Calfuci.

Dopiero niedawno przybywszy tutaj do Konstantynopola, byłej stolicy cesarstwa wschodnio-rzymskiego, poznałem kogoś kto bardzo przypomina mi Cristinę, kogoś kto na nowo odbudował me serce i wypełnił je miłością, kogoś kogo pokochałem i kogoś, kto jest mi od niedawno pokrewną duszą. Mówię właśnie o Tobie Sofio.

Gdy Cię po raz pierwszy ujrzałem myślałem, że widzę anioła w ludzkiej postaci. Sofio, stałaś się mą przyjaciółką i chciałbym Cię bardzo przeprosić za to, że cię wciągnąłem w tą całą sprawę z Templariuszami i w tą moją wojnę. Nie powinienem Cię na to narażać. Może gdybym wcześniej Ci o tym powiedział nie doszłoby do tego…

Jak już mówiłem najdroższa… jesteś dla mnie bardzo ważną osobą, lecz list ten nie jest jedynie pisany po to, aby wyznać Ci moje uczucia do Ciebie, lecz także po to żeby się z Tobą pożegnać ukochana, tak dokładnie pożegnać, otóż widzisz wracam do Rzymu, aby spotkać się z mą drogą siostrą Claudią wysyłałem do niej wiele listów, a w ostatnim z nich poprosiłem żeby nie czekała już na moje listy, ponieważ do niej wracam.

Tak więc żegnaj moja najukochańsza Sofio i pamiętaj, że to właśnie dzięki Tobie odzyskałem sens i szczęście w moim trudnym życiu. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy, chociaż zaczynam w to wątpić, ponieważ jestem już stary i nie wiem, kiedy nadejdzie mój czas. W każdym razie wiedz, że nigdy o Tobie nie zapomnę najdroższa Sofio Sartor, a także chcę żebyś wiedziała, że to właśnie o Tobie będę myślał w ostatnich sekundach mego życia i niewykluczone, że tego dnia będziesz przy mnie.

Sofio mógłbym z Tobą być i rozmawiać całymi godzinami, ale naprawdę musze już kończyć. Więc do zobaczenia najdroższa i nie martw się o mnie jeszcze potrafię o siebie zadbać.

Ściskam i pozdrawiam Twój…
Ezio Auditore da Firenze.

PS.: W kryjówce moich asasynów zostawiłem ci oryginały znaleźnych ksiąg weź je i niech ci dobrze służą. Ściskam jeszcze raz bardzo mocno Ezio.



Autor: hardcore23
Data dodania: 16.01.2012

Komentarze

Pokaż wszystkie komentarze (0)

Nick*: E-mail: Treść*: Czy jesteś botem? (Proszę zaznaczyć "Nie")
TakNie