List do Sofii #1
Il più caro Sofia
Długo odkładałem napisanie tego listu, który może odczytasz zbyt późno... Przez całe
życie robiłem to, co było mi dane i nie traciłem na to czasu. Lecz właśnie ten, mimo wszystko
przyjemny obowiązek, zabrał mi najwięcej chwil. Nie mogąc dobrać słów, walcząc dzień w
dzień, sam ze sobą, zmagając się z falami niepewności... Tyle rzeczy chciałem Ci przekazać,
tyle słów nie zostanie już powiedzianych.
Z każdym dniem czuję się coraz słabiej. Wiem, że czytając te wersy z cichym
westchnieniem spierasz się ze sobą, czemu byłem na tyle uparty by igrać z własnym
zdrowiem, ukrywając je za maską codzienności.
Lecz nie żałuje...
Nie chciałem Cię martwić mia cara. Wiedziałem, że gdy zepchnę ten
ciężar na Twe barki, już nigdy nie ujrzę tego cudnego blasku w Twych oczach. Tego, który
zauroczył mnie i trzymał w magicznym uścisku, aż do końca.
Moje kroki zawsze dyktowane były wyższym celem. Zemsta... Walka o zakon...
Wiedza. Biegnąc bez tchu przez karty historii, traciłem te przymioty, które tak naprawdę są
potrzebne człowiekowi do szczęścia. Nie czułem ich całym sobą, były jedynie ozdobnikami.
W końcu przeznaczenie skierowało mnie do miejsca, gdzie najmniej spodziewałem się
znaleźć prawdziwą radość życia.
Jakże mylne były te przypuszczenia.
Pamiętam jakby to było wczoraj... Ty ubrana w zwiewną zieloną suknię, siedząca
gdzieś w kącie, w towarzystwie umiłowanych książek. Śmiałaś się w głos, najpiękniejszym
śmiechem jaki usłyszały moje uszy. Byłaś tak nierealna, jak bohaterowie ślizgający się po
stronach opowiadań.
Potem wniknęłaś w tłum... Łaskawie obdarowując mnie towarzystwem delikatnego
zapachu jaśminu i pozostawiając z mymi „górnolotnymi” celami...
Los jednak przepada bawić się liniami życia i ponownie zetknął nas ze sobą. Byłaś
jeszcze piękniejsza niż na statku. Czułaś się swobodnie wśród sterty starożytnych zwojów.
Pasja, która grzmiała w twym ciele, gdy opowiadałaś o tym co tak naprawdę kochasz,
sprawiała, że coraz bardziej podbijałaś moje serce.
Te ulotne chwile, rozmowy, Twe pełne troski słowa... Każda pomoc byś nie
przepełniała Swej głowy kłopotami... Białe tulipany jaśniejące w twych czułych dłoniach...
Spotkania z Tobą stały się ważnym elementem mojego życia. Zmierzałem na nie jak na
skrzydłach, uświadamiając sobie jedną rzecz – teraz miałem dla kogo walczyć i doprowadzić
swoją misję do końca. Cel ten, inny niż dotychczasowe, zdawał się napełniać mnie
nieznanym rodzajem siły. Ukoronowaniem tego wszystkiego była szansa na najprawdziwsze i
realne szczęście u Twego boku.
Stało się... To mnie wybrałaś z tłumu, bym trwał przy Tobie. Nie wyobrażasz sobie
jak uradowany wtedy byłem. Rudowłosa bogini, wyróżniająca się pięknem, mądrością,
zapałem i charakterem, mogąca wybrać każdego... Pragnąłem dziękować Ci, przytulić,
wykrzyczeć całemu światu swoją radość.
Dzięki Tobie odkryłem światło ojcowskiego życia. Zacząłem żyć la felicità dei loro
bambini. A Ty, ujmująca w swej matczynej osobie, nigdy nie
utraciłaś naturalnego uroku, a wzbogaciłaś go jeszcze bardziej. Cudowne chwile, których nie
potrafię zliczyć barwiły życie majestatem optymizmu.
Momentami się nie poznawałem, jak to możliwe by z włoskiego amanta, którym
byłem, zmienić się w człowieka w pełni oddanemu rodzinie. Za to Cię pokochałem, oddałem
całego siebie... Za to, że uczyniłaś mnie spełnionym mężczyzną.
Maczając pióro w atramencie, nie mogę wyobrazić sobie, że nigdy już nie dotknę
Twej jedwabistej skóry i nie spojrzę w te gwieździste oczy, błyszczące kolorem drzew.
Czy zawsze musimy odchodzić ze świata, gdy życie wchodzi w swój najlepszy okres,
w najjaśniejszy świt żywota?
Czemu kres bytu musi przychodzić tak szybko?
Lub czemu tak późno poznałem Ciebie...
Chciałbym podziękować Ci za wszystko czym mnie obdarowałaś signora del mio
cuore. Za zrozumienie, za lojalność, za odwagę i za miłość... Dbaj o nasze
dzieci, nie pozwól by zapomniały kim naprawdę są. Jaka krew krąży w ich żyłach i jakim
honorem obdarowali ich przodkowie.
Najważniejsze to nie zapomnij o byciu sobą, nie ważne jak ciężkie będą chwile. Nie
bój się przyszłości i jej pytań, bo będziesz miała własną tarczę...
Gdyż ja nigdy tak naprawdę nigdy Cię nie opuszczę i zawsze będę Cię kochał...
L'amore terno,
Ezio Auditore
Autor: Ufekkk
Data dodania: 15.01.2012
Komentarze
1. Ufekkk - 16.01.2012, 18:28
@majkel9419 Dziękuję ci pięknie za pochwały, ale jestem kobietą xD
2. DKoval - 16.01.2012, 18:37
Należała ci sie ta nagroda
3. Pr0toTYP123 - 16.01.2012, 19:25
w taki mrazie koleżanko czy nie sięgnęłaś po kilka wersów z piosenki z oficjalnego trailera?;]
4. Shadokami - 16.01.2012, 20:24
Gratulacje...
5. Ufekkk - 16.01.2012, 22:37
@ProtoTYP123 Szczerze powiedziawszy? Dopiero przyjrzałam się jej po twojej wypowiedzi. Wspomogłam się tylko Assassin's Creed Wikia by wiedzieć cóż ten Ezio wyrabiał w Embers :)
6. DesmondEzio - 17.01.2012, 17:03
Wspaniałe
7. berni45 - 17.01.2012, 17:19
Szacuneczek:)
8. Asasyn PS3 - 19.01.2012, 13:40
Szacun xD
9. IrNi - 19.01.2012, 15:10
chociaż to pierwsza praca z tego konkursu którą czytam , ale zrobiłaś to NIESAMOWICIE
10. theromanek100 (theromanek@wp.pl) - 23.01.2012, 12:39
Super!!!
Pokaż wszystkie komentarze (12)