Forumowy Konkurs #3 - opowiadanie #7
LONDYN, 1888 ROK
Była zimna, ciemna noc, jak zwykle w Londynie. Jednak coś ją odróżniało od innych nocy. W ostatnim czasie zginęło wiele osób w niewyjaśnionych okolicznoścach. Nad miastem zawisł strach.
Zakapturzona postać w czarnym stroju szła oświetloną blaskiem ulicznych latarni ulicą. Maszerowała przez pewien czas, jednak po chwili podeszła do ściany i wspinając się po niej znalazła się po chwili na dachu. Tutaj nie było już sztucznego oświetlenia, więc panował półmrok oświetlony nikłymi promieniami księżyca. Postać zdjęła płaszcz i można było w niej rozpoznać czterdziestoletniego mężczyznę, o wyprostowanej sylwetce i zwinnych nogach. Przez rozpięte mankiety koszuli można było dojrzeć skomplikowany mechanizm zawierający ostrze i malutki pistolet, na drugiej ręce znajdowała się taka sam kopia tego urządzenia. Nosił on czarną zbroję zrobioną z nieznanego nauce metalu oraz był przepasany skórzanym pasem z wyraźnym trójkątopodobnym znakiem. Za pas zatknięte miał 3 wąskie sztylety oraz pistolet skałkowy. Do boku przypasany miał srebrny miecz z wizerunkiem orła na rękojeści. Był to skrytobójca.
Asasyn biegł sprintem poprzez las kominów przeskakując co chwila przez ulicę z dachu jednego budynku na dach drugiego. Potknął się. Szczęśliwie zdążył się złapać gzymsu. Kilka czerwonych dachówek przeleciało tuż obok głowy skrytobójcy po chwili rozbijając się o chodnik cztery piętra niżej. Asasyn podciągnął się swymi rękami i kontynuował swoją nocną wyprawę. Dotarł do rogu budynku. Odległośc między kamienicami była zbyt duża – spojrzał w dół. Pięć pięter niżej stał drewniany wóz pełen siana przywieziony do miasta pewnie przez jakiegoś chłopa. Wziął rozbieg i skoczył idealnie lądując w kopie miękkiego sianka. Szybko wydostał się z góry i począł biec po wybrukowanej granitem ulicy. Kątem oka zauważył ruch skieroway w jego stronę. Jeszcze biegnąc odwrócił się na pięcie i srebrzysta klinga wysunęła się spod rękawa. Ubrany w czarny płaszcz człowiek nadział się na długi nóż. Asasyn poruszył palcem – rozległ się huk i napastnik odleciał do tyłu ze śladem kuli pistoletowej na piersi.
Skrytobójca zerknął przelotnie na ciało po czym odwróciwszy się zaczął kontynuować swoją „wycieczkę”. Nie zdążył jednak zrobić dwóch kroków, gdy usłyszał przy uchu cichy, zimny szept:
- To nie wystarczy, żeby mnie zabić asasynie.
Reakcja mężczyzny była szybsza niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Odwróciwszy się z szybkością błyskawicy asasyn podniósł obie ręce na wysokość klatki piersiowej przeciwnika i w ciągu jednej sekundy rozległy się dwa równoczesne wystrzały. „Nieumarły” cofnął się dwa kroki do tyłu nie robiąc sobie nic z desperackiej próby mężczyzny.
- Tak jestem wampirem – syknął napastnik – Nie licz na moją litość.
Wampir roześmiał się, jednak nie takiej odpowiedzi oczekiwał – trzy srebrne noże wbiły się głęboko w ciało nieumarłego. Jeden wbił się w oko. Tym razem wampir doznał uszczerbku na zdrowiu – z rany buchnęła ciepła, cuchnąca krew.
Nim wampir zdążył zareagować gniewnym okrzykiem inkrustowany miecz przebił mu kolano. Asasyn wyjął z zanadrza czarny przedmiot. Rzucił go na ziemię – całą ulicę spowiły kłęby czarnego, gęstego, ksztuszącego dymu ...
Asasyn biegł poprzez oświetlone światłem księżyca kominy. Spod płaszcza zwisała bezwładnie okrwawiona ręka. Wampir w przypłwie gniewu zdążył zatopić swe kły w ramieniu skrytobójcy.
LONDYN, 1890 ROK
Duszna, ciepła noc nad miastem wisi burza. Brązowo ubrana postać maszeruje przez jasno oświetlone ulice Londynu. Spod płaszcza wychyla się metalowa proteza. Przyprószone siwizną włosy świadczą o doświadczeniu idącego mężczyzny. Skręca w lewo. Na końcu ciasnej, ciemnej uliczki stoi odwrócona tyłem postać.
- Dwa lata czekałem na ten moment! Na moment, w którym się zemszczę! – krzyczy asasyn do tajemniczej osoby.
Znajomy ruch ręką, rozlega się huk wystrzału. Wampir odwraca się z uśmiechem na twarzy (w której rzuca się w oczy brak jednego oka). Szkarłatna plama rozkwita na piersi dotąd nieśmiertelnego. Uśmiech powoli zamienia się w śmiertelny grymas ...
Skrytobójca zdejmuje ukryte ostrze z nadgarstka po czym rzuca je na zwłoki wampira.
- Oto masz szansę na rewanż – uśmiecha się, po czym opuszcza feralny dla wampira zaułek.